Na froncie w Frontlines: Fuel of War

Frontlines: Fuel of War to gra, która wyszła już kilka miesięcy temu. Opowiada historię, która wydarzyć ma się za jakiś czas. Ogólnie chodzi o to, że ropa naftowa się powoli kończy i ten kto zdobędzie jej resztki będzie mógł dyktować warunki reszcie narodów. Jak nietrudno się domyśleć po dwóch stronach barykady staną Amerykanie i Rosjanie. My będziemy mogli wcielić się niestety wyłącznie w jednego z żołnierzy amerykańskich. Naszym głównym zadaniem będzie przejmowanie terenów, w których znajduje się ten drogocenny surowiec.

Go, go, go… i zaczynamy rozgrywkę. Już na samym początku wpadamy w wir wojny. Szybko biegniemy by ukryć się za jakąś beczką czy inną przeszkodą dla wrogich kul i stamtąd ustrzelić naszego przeciwnika. W końcu po minutach ciężkiej walki pierwszy punkt lokalizacyjny należy do nas! Po tym wydarzeniu wcale z górki już nie będzie. Kolejne misje to kolejne wyzwania. Wszystkie polegają na pokonaniu przeciwnika, jednak za każdym razem trochę inny sposób. Aby to uczynić mamy do dyspozycji cały arsenał broni. Oprócz tego będziemy mogli zasiąść za sterami czołgu i przy jego pomocy niszczyć wrogie pojazdy. Twórcy gry mają sporą wyobraźnię i zaserwowali nam całą masę gadżetów ułatwiających nam walkę. Najciekawsze z nich to mały zdalnie sterowany helikopter z podczepianym ładunkiem wybuchowym, którego możemy wysłać wprost nad głowy przeciwnika gdzie eksploduje prawdopodobnie pozbawiając go jej. Kolejna zabawka to miniaturowy czołg, także zdalnie sterowany z niewielkim działkiem umiejscowionym na jego grzbiecie. Oczywiście jest ich znacznie więcej, ale je odkryjecie już sami grając.

W dzisiejszych czasach istnieje przeświadczenie, że nowe gry są coraz krótsze. Frontlines: Fuel of War, krótszy od swoich kolegów raczej nie jest, i wpasowuje się gdzieś między ich. Grę spokojnie uda nam się pokonać na średnim poziomi trudności w około 10 godzin. Oczywiście możemy potem starać przejść grę trochę inaczej pozwiedzać nowe miejsca itd. Co może spowodować wydłużenie się czasu rozgrywki single player. Twórcy zdając sobie sprawę z tego problemu wyposażyli Fuel of War w tryb multiplayer. Przyznam się że za dużo w niego nie grałem. Przez co mało mogę o nim napisać. Ogólnie z prawdziwymi ludzkimi przeciwnikami będziemy mogli zagrać na rozległych zróżnicowanych mapach. W sumie na jednej mapie bawić się będą mogły maksymalnie 64 osoby. Co ciekawe w nowych paczach wydanych przez KAOS Studio znajdziemy nowe mapy i pojazdy dostępne w trybie dla wielu graczy.

Oprawa graficzna wypada całkiem nieźle. Graficy nieźle się nad nią napracowali. Wszystkie elementy świata, po którym przyjdzie nam się poruszać w Frontlines: Fuel of War są dopracowane. Wybuchy pocisków wyglądają ciekawie i naprawdę realistycznie. Na twarzach postaci możemy zaobserwować nawet lekkie zmarszczki. Do tego dochodzą dobrze prezentujące się promienie światła szczególnie w jednej z Azjatyckich wiosek. Moim zdaniem grafika prezentowana w grze dodaje jej punktów do ogólnej oceny.

Dźwięk, który usłyszymy podczas gry, również zasługuje na pochwałę. Odgłosy na polu walki są realistyczny do tego stopnia, że możemy poczuć się jakbyśmy sami walczyli. Muzyka jest klimatyczna świetnie komponuje się z oprawą graficzną. W połączeniu daje to genialną mieszankę, która powinna zachwycić niejednego fana FPS’ów.

Podsumowując, uważam iż Frontlines: Fuel of War jest bardzo dobry choć posiada swoje wady. Jako przykład można podać wcześniej wspomnianą długość trybu single player. Stają się one praktycznie niezauważalne przy jej niewątpliwych zaletach. Od samej premiery gry minęło już trochę czasu, więc dzięki ciągle ukazującym się paczom większość błędów została wyeliminowana a sam gra rozwinięta. Na koniec sobie i wszystkim innym miłośnikom Fuel’a życzę aby studio KAOS stworzyło jego kontynuację.

Tags: ,

niedziela, Kwiecień 11th, 2010 Recenzje